Rejsy po Karaibach - szczegóły na temat naszych tras

Trasa A - rejs po Karaibach dzień po dniu

Niniejszego planu nie należy zatem rozumieć jako obietnicy, gwaranacji itp. Zarówno miejsca jak i to czy/kiedy w nich będziemy, w jakiej kolejności, oraz co i kiedy będziemy tam robić zależeć będzie bowiem od wielu czynników (w tym chęci uczestników).

Dzień 1: MARTYNIKA (Fort de France) - (Le Marin)

Po wylądowaniu na lotnisku w Fort de France i pierwszych zachwytach nad słońcem i wyrastającymi już na parkingu palmami udajemy się do mariny w Le Marin. Na Martynice jest późne popołudnie, dla nas jednak, z uwagi na 5-godzinną różnicę czasu w stosunku do Europy – wieczór. Po dojechaniu na miejsce i rozlokowaniu się na katamaranie robimy wstępne zaprowiantowanie na wieczorną imprezę integracyjną i powoli zaczyna do nas docierać, że naprawdę tu jesteśmy. 🙂

Dzień 2: MARTYNIKA (Le Marin) - (Salines) - ST. LUCIA (Rodney Bay/Marigot Bay)

Pobudka. Jejku, a więc to nie był jednak sen? 🙂 Pierwsze śniadanko na naszym tarasie z widokiem na co tylko chcemy (w kokpicie) i już po chwili bierzemy się za zaprowiantowanie i formalne przejęcie katamaranu oraz szkolenie z najważniejszych zasad bezpieczeństwa. Jeszcze tylko odprawa graniczna i gdy wszystko jest już na swoim miejscu, a ciekawość tego, co czeka za zakrętem nie daje nam usiedzieć spokojnie w miejscu, cumy zostają oddane, a my mkniemy ku naszej przygodzie – ruszamy ku St. Luci, by poczuć oddech oceanu wypełniającego nasze żagle świeżym pasatowym wiatrem. W zależności od warunków atmosferycznych docieramy do jednej z dobrze osłoniętych zatok – Rodney Bay lub Marigot Bay.

Dzień 3: ST. LUCIA (Rodney Bay/Marigot Bay) - zwiedzanie wyspy

Kolejny dzień upływa nam pod znakiem zwiedzania najciekawszych miejsc St. Luci – lasu deszczowego, wulkanu, ogrodu botanicznego, wodospadu i jaskini nietoperzy. Adrian tylko czeka, aby odebrać od nas telefon z informacją, że już jesteśmy, i zorganizować dla nas minivana, który zabierze nas wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ciekawego. Przy odrobinie szczęścia wieczorem uda nam się również zasmakować lokalnych tańców na jednej z ulicznych imprez odwiedzanych głównie przez miejscowych. Bez dobrych znajomości z lokalnymi przewodnikami większość załóg stojących obok nas jachtów nawet nie dowie się o ich istnieniu, a więc tłumy turystów – wykluczone. 🙂

Dzień 4: ST. LUCIA (Rodney Bay/Marigot Bay) - MAYREAU (Salt Whistle Bay)

Czas trochę pożeglować! Z St. Luci ruszamy w podróż na południe. Suniemy wzdłuż jej zielonego wybrzeża, lewą burtą mijamy znaną z „Piratów z Karaibów” wyspę St. Vincent (zawiniemy tutaj w drodze powrotnej) i wielorybniczą Bequie oraz spędzamy niezapomnianą noc pod gwiazdami (być może uda nam się też zobaczyć świecące w wodze algi). 🙂

Dzień 5: MAYREAU (Salt Whistle Bay)

Przed południem, po odprawie granicznej na Canuan, dotrzemy do jednego z najpiękniejszych miejsc na ziemi – zatoki Salt Whistle Bay na wyspie Mayreau! Chwilę później zadzwonimy do Denisa, aby w prowadzonej przez niego wraz z Polką Gosią restauracji przyrządził dla nas wieczorem pyszne świeże homary, po których z rozkoszą zanurzymy się z drinkami w znajdującym się tuż obok naszego stolika basenie. 🙂

Dzień w Salt Whistle Bay upłynie nam pod znakiem relaksowania się na rajskiej plaży, poszukiwania i własnoręcznego rozłupywania kokosów oraz delektowania się urokiem tego jakże pięknego i wciąż jeszcze niekomercyjnego zakątka świata.

Dzień 6: MAYREAU (Salt Whistle Bay) - TOBAGO CAYS (Baradal)

Kolejny dzień przeniesie nas w miejsca znane dotąd tylko z pocztówek i filmów National Geographic. Rezerwat morski Tobago Cays to jedno z nielicznych miejsc dostępnych tylko i wyłącznie dla jachtów (dzięki specjalnym strefom ochronnym obowiązuje tutaj zakaz poruszania się jakimikolwiek statkami lub motorówkami). Mnogość zapierających dech w piersiach kolorów wody oraz ich nierealne, zdawałoby się, odcienie turkusu, szmaragdu i błękitu są wprost nie do opisania. O tym nie da się opowiedzieć – to trzeba zobaczyć, przeżyć, POCZUĆ! 🙂

Swe największe skarby Tobago Cays skrywa jednak pod wodą. Gery, instruktor z zaprzyjaźnionego z nami centrum nurkowego, przypłynie wraz ze swoimi kolegami pod katamaran, aby wprost z burty zabrać chętnych na zwiedzanie rafy koralowej (oczywiście po uprzednim przeszkoleniu i przećwiczeniu wszystkiego, co potrzebne do bezpiecznego nurkowania z butlą pod jego opieką). Pod wodą już czekają olbrzymie żółwie, niegroźne rekiny oraz cały bezmiar wszelkiego typu ryb, roślin i innych cudów natury.

Poza nurkowaniem z butlą, rafę eksplorować będziemy także sami (maska, płetwy, rurka), podpływając na jej płytsze obszary naszym pontonem. Dotrzemy też w ściśle chronione miejsca, w których żółwie morskie urządziły sobie pastwisko. Szansa na spotkanie tutaj nawet kilku dorodnych sztuk pływających radośnie między nami jest wręcz stuprocentowa. 🙂 W Blue Water Club wypracowaliśmy jakiś czas temu kilka autorskich sposobów kontaktu z żółwiami, dzięki którym nie tylko nie uciekają, ale wręcz dają się niemalże pogłaskać i prowadzą nas do reszty swojego stada (to nie żart). 🙂

Oczywiście dotykanie żółwi lub jakiekolwiek zakłucanie ich spokoju jest absolutnie zabronione (i słusznie!) niemniej jednak możliwość obcowania z nimi twarzą w twarz i tak pozostawia niezapomniane wspomnienia.

Jeżeli myślicie jednak, że to już koniec atrakcji tego dnia, to poczekajcie na sesję fotograficzną z zamieszkującymi tutejsze wysepki legwanami oraz wieczorne barbecue na plaży. :)))

Dzień 7: TOBAGO CAYS (Baradal) - MUSTIQUE (Britannia Bay)

Kolejny dzień upłynie nam tymczasem pod znakiem żeglugi w kierunku Mustique – wyspy milionerów. Swoje domy mają tu między innymi Mike Jagger, Bono, Madonna… Być może przyjdzie nam spotkać się z nimi w sympatycznym barze na palach w zatoce Britannia Bay.

Dzień 8: MUSTIQUE (Britannia Bay) - BEQUIA (Port Elizabeth) - ST. VINCENT (Wallilabou)

Tego dnia popłyniemy uzupelnić zakupy na lokalnym targu w Bequi, tutaj też Tomy będzie jak zwykle czekał już na nas z najtańszym paliwem na całych Karaibach. 🙂 Po obiedzie pożeglujemy dalej w kierunku St. Vincent i znanej z „Piratów z Karaibów” zatoki Wallilabou (to właśnie tutaj zbudowano od podstaw cały Port Royal oraz kręcono wiele scen).

Niestety czas, huragany (zwłaszcza ostatni w listopadzie 2010 roku) oraz niegospodarność miejscowej ludności niemal całkowicie zniszczyły już ostatnie, mizerne pozostałości filmowej dekoracji. Miejsce nadal urzeka jednak swoją dzikością oraz klimatem baru u Antka, serwującego w iście pirackim klimacie najlepszy rum punch na całych Karaibach. 🙂

Dzień 9: ST. VINCENT (Wallilabou) - ST. LUCIA (Two Pitons/Soufriere Bay)

Z Wallilabou pożeglujemy w stronę symbolu St. Luci – monumentalnych Pitonów. Te dwa wyrastające wprost z morza szczyty wraz z położoną pomiędzy nimi zatoką to dla odmiany zupełnie bajkowa sceneria w sam raz na wieczornego grilla na pokładzie. 🙂

Jeżeli pogoda pozwoli, powinniśmy tu dotrzeć na tyle wcześnie, aby ponurkować także w rezerwacie podwodnym w pobliżu naszego kotwicowiska. Można tutaj natknąć się czasem na zupełnie niesamowite, mieniące się (zanim trafią na talerz) tysiącem barw kalmary. Pod wodą wygladają one zupełnie jak łodzie podwodne – kręcą nóżkami niczym śruba okrętu. 🙂

Dzień 10: ST. LUCIA (Two Pitons/Soufriere Bay) - MARTYNIKA (Le Marin)

Płyniemy na północ. Przed nami kolejny dzień pod błękitnym niebem i białymi żaglami kołysanymi oddechem oceanu. Jeżeli wiatr będzie nam sprzyjał, zatrzymamy się także na popołudniową kąpiel przy plaży Salines, a wieczorem, już w Le Marine, czeka na nas pyszna kaczka w sosie kurkowym, no i oczywiście – impreza pożegnalna!

Dzień 11: MARTYNIKA (Le Marin) - (Salines) - (Fort de France)

Śniadanie, pakowanie, wyokrętowanie. Cały czas nie dociera jeszcze do nas, że to ostatni dzień. Aby nie psuć sobie humoru, wynajmujemy auta i gnamy z powrotem na plażę Salines (samolot powrotny mamy dopiero wieczorem). Część załogi zostanie pewnie jak zwykle jeszcze kilka dni, aby pozwiedzać wyspę. Szczęściarze. Reszta na pewno wróci tu znowu za rok! 🙂

SZCZEGÓŁY